Przeskocz do treści

Orędzie noworoczne prezesa KRAP

     Drogie Klubowiczki ,Drodzy Klubowicze ,Drodzy Nasi Przyjaciele

     Życzę Wam w nadchodzącym 2021 roku Wszelkiej Osobistej i Zawodowej Pomyślności…. Aby spełniły się Wasze Wszystkie marzenia …???

        Korzystając z okazji przedkładam propozycje spotkań klubowych w nadchodzącym roku :

Zaczynamy rajdem Kaszubskim pod wodzą Łukasza w dniach 13/16 maja. W sytuacji obostrzeń hotelowych będziemy musieli coś wymyślić…. kwatery prywatne ...kampery…. namioty…. spanie na plaży…. bądź u Łukasza w kancelarii…. Inaczej rzecz ujmując klubowicz sobie poradzi!

Następnie spotykamy się na rajdzie Roztoczańskim w dniu 3 czerwca w Boże Ciało. Tutaj jesteśmy trochę z boku bo to jest impreza ORA w Lublinie. Ale my ją    wspieramy i dowartościujemy Naszą  obecnością…. bo KRAP to….. elita.

W sytuacji braku powyższego rajdu zabieram was do Krynicy górskiej...myślę, że też w czerwcu...w przypadku obostrzeń hotelowych mam pewien pomysł. Kolega Wojciech i ja coś wymyślimy…. Trasy już mamy w głowach ….raczej tylko MTB…. będzie trudno ale pięknie….

Kolejne spotkanie to Susiec/Zwierzyniec…. z końcem sierpnia lub na początku września…

Bazę mamy w Suścu… .z basenem i sauną.

Sezon zakończymy rajdem Bieszczadzkim o ile….

        Wszystkie nasze spotkania rowerowo towarzyskie spaja hasło

Rozjeżdżamy covida….

                                                                           Prezes

                                                                Adw Cezary Lipko

Klub Rowerowy Adwokatury Polskiej w dniach 17-20 września 2020 r spotkał się w warunkach obostrzeń spowodowanych Covid 19 w ograniczonym składzie i przy zachowaniu ścisłych wymogów sanitarnych. Mimo stosunkowo nielicznej grupy uczestników przyjechali uczestnicy z odległych stron Polski Reprezentowany był m.in Gdańsk, Nowy Sącz, Kraków, Rzeszów, Lublin i oczywiście Zamość.

Nasze spotkanie nie miało charakteru oficjalnego było raczej przygotowaniem i objazdem tras, które będziemy chcieli już w gronie wszystkich klubowiczów, sympatyków i przyjaciół przejechać wspólnie gdy wygaśnie obecna epidemia.

Szersze omówienie rajdu, oraz podjęte na nim postanowienia przedstawia osobiście Prezes Klubu w odrębnym sprawozdaniu. W odrębnej relacji adwokat  Wojciech Gąsiorowski przybliża sylwetkę ppor. Mariana Śrutki.

Przedstawiamy szerszą relację dla wszystkich nieobecnych by już teraz pokazać że naprawdę odkryliśmy na Roztoczu nowe ciekawe, a przede wszystkim terenowe trasy które wytyczał Prezes adw. Cezary Lipko .

Zdjęcia w relacji wykonali Adw. Paweł Kruczek, Adw. Cezary Lipko, Adw. Wojciech Gąsiorowski, Adw. Sławomir Stolarz, Adw. Adam Hain.

Nasza baza Hotel Sonata

Barek oczywiście był dobrze zaopatrzony

Wzgórze Polak miejsce bitwy Powstania Styczniowego

Dzień 1

Nie zawsze szlak był widoczny
Ale na koniec
Browar Zwierzyniec z 1806 r w całej okazałości
Kaplica na wodzie

Dzień 2

Wzgórze Tartaczne
Po okrążeniu Zwierzyńca wróciliśmy do centrum by przez park pojechać w kierunku Stawu Echo
A teraz kierunek Florianka
Dąb Florian
Hodowla Konika Polskiego
...wzbudziła duże zainteresowanie
dalej było coraz ciekawiej i ciężej
W tym roku po raz kolejny został przyznany tytuł Walecznego zdobył go adw. Sławomir Stolarz ( Lublin ) na zdjęciu wraz z adw. Łukaszem Kozłowskim
( Gdańsk ) który tytułem został wyróżniony na poprzednim rajdzie.
Nasza trasa 2 dnia

Dzień 3

Zalew w Krasnobrodzie
Wzgórze Św. Rocha - ciężko było
Cmentarz w Krasnobrodzie szczególny cel naszej wyprawy
Najpierw odwiedziliśmy grób Powstańców Styczniowych
Kwatera Żołnierzy Września 1939 r

adwokat  Wojciech Gąsiorowski  wskazuje grób ppor. Mariana Śrutki

                                      Rowerowe wyprawy w przeszłość

                   Tradycyjny Rajd Rowerowo-Pieszo-Motocyklowy Izby Adwokackiej w Lublinie odbywa się co roku w innym miejscu,  jednak,  zawsze w szeroko pojętym  Roztoczu.  Gdy zobaczyłem komunikat o rajdzie rowerowym  KRAP z  bazą w Zwierzyńcu, po spojrzeniu  na mapę  uzmysłowiłem sobie, że  Roztocze  to w istocie środek Polski  w jej granicach przedwojennych, odległości pomiędzy Roztoczem a granicą wschodnią i zachodnią  były zbliżone.  Na dodatek  data rajdu – 17 września  - rocznica  ataku sowieckiego na Polskę skłoniła mnie do zapoznania się z  przebiegiem kampanii wrześniowej  na tych terenach, jako, że jestem pasjonatem  historii  XIX i XX wieku w połączeniu z  udziałem w wydarzeniach  historycznych przodków  osób z mojej rodziny lub otoczenia.  Szybko przypomniałem sobie, że   dziadek mojej żony  wspominał, że  jako żołnierz  września  kampanię zakończył  w okolicach Tomaszowa Lubelskiego  w trzeciej dekadzie września 39 roku i po ucieczce z  obozu jenieckiego  wrócił do Krakowa.    Szukając  informacji  o walkach pod Tomaszowem   natrafiłem na  arcyciekawy incydent  z kampanii  jaki miał miejsce  w okolicach Krasnobrodu, czyli w miejscu  gdzie przebiegał będzie nasz rajd.

                     W krwawych  zaciętych walkach toczonych w tej okolicy   w trzecim i czwartym tygodniu września 39 roku  brała  m.in.  udział Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem ówczesnego pułkownika Wł. Andersa a także 25 pułk Ułanów Wielkopolskich ( w składzie 6 Dywizji Piechoty Armii Kraków),  w skład którego wchodził pluton kolarzy, pododdział zorganizowany ze zmobilizowanych w sierpniu 39 r żołnierzy rezerwy, wyposażonych w specjalne wojskowe rowery z pełnym odpowiednim bojowym wyposażeniem. Głównym zadaniem  takiego oddziału było rozpoznanie  i zwiad, ale także zadania  bezpośrednio bojowe, bowiem  pluton wyposażony był też w karabiny  maszynowe.     W dniach 15 do 23 września 1939  r. pod Krasnobrodem  i w samym miasteczku trwały ciężkie walki, toczone przede wszystkim pomiędzy  oddziałami polskiej i niemieckiej kawalerii, pasjonaci  wiedzą o dwóch szarżach  w wykonaniu kilkuset polskich ułanów, pierwszej, zwycięskiej  z licznymi  zabitymi i rannymi po niemieckiej stronie i drugiej  już mniej udanej  z uwagi na  wejście  niemieckich oddziałów  zmotoryzowanych. W drugiej szarży  zginęli polscy ułani  całego prawie szwadronu  wspomnianego pułku (ok.200 żołnierzy).     W  tych okolicznościach zginął też  w dniu 23 września 1939 roku dowódca plutonu kolarzy ppor rez. Marian Śrutka  (niektórzy autorzy  piszą to nazwisko  Śródka).

                    Ciało  porucznika Śrutki spoczywa w jednej ze zbiorowych mogił  na cmentarzu  w Krasnobrodzie, obok pomnika  poświęconego Żołnierzom  Września. 

Z uwagi na okoliczności w jakich znaleźliśmy się  w okolicy Krasnobrodu (rajd rowerowy) historia  porucznika Śrutki, jego  funkcja i śmierć  w czasie  walk   wzruszyła mnie i zainspirowała do zainteresowania nią pozostałych uczestników rajdu.  Oczywiście  odwiedziliśmy zbiorową mogiłę żołnierzy w której  spoczywa  por. Marian Śrutka.                

                    Myślę, że dla nas, zapalonych kolarzy, pasjonatów  jazdy na rowerach którzyśmy przyjechali  na rajd  w dniach 17-20 września,  81 lat po opisanych wydarzeniach,  takie  indywidualne,  związane z konkretnym człowiekiem informacje o jego wojennych losach, bohaterstwie,  szczególnie z akcentem kolarskim, to absolutnie  niezwykłe  wydarzenie.  Na tyle znaczące, że  nie powinno  przejść obojętnie dla  etosu  Klubu ale i  odpowiedniej komisji  Izby Lubelskiej która organizuje coroczny  rajd.    Przecież  w etos  także naszego  zawodu wpisany jest patriotyzm który winien przejawiać się m. innymi wdzięczną pamięcią i oddawaniem czci i hołdu  bohaterom  poległym w obronie ojczyzny.

                    Naprawdę poruszająca  rowerowa wyprawa w przeszłość.

adwokat  Wojciech Gąsiorowski   Nowy Sącz

Krakowska Izba Adwokacka 

Klub Rowerowy Adwokatury Polskiej przy grobie ppor. Mariana Śrutki
Kolejny cel naszej wyprawy Barokowy Kościół w Krasnobrodzie
Kaplica na Wodzie Krasnobród
Aby nie było, że na rajdzie tylko rowery...
Nasza grupa piesza.

Podsumowanie Mistrzostw w Lubenii i Rajdu w Zwierzyńcu Prezesa Klubu Adwokatury Polskiej

W ramach poprzedniego gdańskiego sprawozdania   zadałem sobie, klubowiczów i naszym przyjaciołom nieco retoryczne z naszego punktu widzenia pytanie,czy warto jeździć na rowerze...czy warto spędzać tak wolny czas….?.Otóż ponawiam podpowiedź ,że Warto ,że Warto i to bardzo .Stres i napięcie towarzyszące naszej prawniczej profesji znikają już po kilku kilometrach ….adrenalina  zaś narasta….podobnie jak pragnienie jednego złocistego …. A to wszystko w epoce kowidowskiej….nam niestrasznej za sprawą świeżego powietrze...bliskości pięknej natury ...bliskości malowniczo pofałdowanego  Roztocza oraz zalesionych wzniesień podrzeszowskiej  Lubeni.

Wspominam ,niestety już tylko, bo tam jeździliśmy ...walczyliśmy  i to niekoniecznie tylko w wymiarze sportowy ale i  także mentalnym.

W tym nie ma żadnej ale to żadnej przesady….Obecność w Lubeni i przejazd klubowiczów w ramach cyklicznej wyczynowej imprezy to także był  akt odwagi….Załączone zdjęcia dowodzą co tam było i w czym braliśmy czynny udział...O stopniu trudności niech świadczy nasz wygląd i stan sprzętu na mecie. Niżej podpisany Wasz ukochany prezes zanim dojechał do mety to dwukrotnie przeleciał przez kierownicę…. Jego determinacja i swoista odwaga została zauważona  i doceniona ,a także wyróżniona , dziekańską statuetką ORA w Rzeszowie , za  co bardzo dziękuję i zapowiadam ,że w przyszłym roku będę walczył ponownie….i nadal….

Zawody które skupiły kilkuset uczestników jak zawsze były wzorcowo zorganizowane i zabezpieczone. W ramach licznych klasyfikacji ,w tym o Puchar Dziekana ORA w Rzeszowie ,doskonałe drugie miejsce zajął nasz klubowy kolega mec.Adam Hein .Wysoko sklasyfikowany został także inny klubowicz adwokat Paweł Kruczek.Aktu dekoracji dokonał nasz wielki przyjaciel V-ce Dziekan  ORA w Rzeszowie mec.Władysław Finiewicz przy udziale członka rzeszowskiej ORA Pawła  Surmacza - współzałożyciela KRAP.

Proszę mi wierzyć , że przejazd i ukończenie tak trudnych  ,wręcz ekstremalnych ,zawodów  za sprawą wszechogarniającego błota lessowego dawały  ogromną satysfakcję osobistą....że da się ...że można coś więcej...że...było warto!!! I co ważne...im więcej lat na karku

 ….tym większa była  satysfakcja…

Po wyczynie nastał czas spokoju i pokoju dla ciała i duszy w realiach i scenerii Parku Narodowego oraz jego otuliny . Spotkaliśmy się w czwartek w hotelu Sonata w uroczym Zwierzyńcu i rozpoczęliśmy akcentem patriotycznym ,czyli przejazdem na wzgórze Polak, na miejsce bitwy Powstańców Styczniowych….

Następnego dnia to się działo!...stan spokoju dla naszych mięśni i sprzętu już nie obowiązywał !....a to za sprawą wyobraźni terenowej  Waszego ukochanego prezesa oraz topografii ....czytaj ….wzniesień...piasków

i  strumieni.   Było wymagająco i prześlicznie , bo  pogoda dopisała , a trasy  przejazdowe zjawiskowo piękne.  Uderzyliśmy na Wzgórze Tartaczne na Rudce ….aby po godzinie  wrócić z niego  do miasteczka udając się przez Floriankę do  Górecka Kościelnego. Aby tam dojechać wjechaliśmy na czerwony szlak  pieszy wzdłuż rzeczki Szum. Przejazd nim na rowerach to było spore wyzwanie techniczne i wytrzymałościowe. Widoki, leśna roślinność…. rzeczka z wodospadami - absolutnie  olśniewające  Uznaliśmy, iż tamtej spiętrzenie wody wielkości sporego  jeziora wraz z otaczającą przyrodą przypominają  małą Szwajcarię. 

Zanim dojechaliśmy do celu czyli do kościółka nad wodą, doszło do bardzo miłej uroczystości ,  w ramach której niżej podpisany wręczył koledze mecenasowi Sławkowi Stolarzowi wyróżnienie  w postaci statuetki WALECZNY  , dla podkreślenia i w podziękowaniu  za  jego osobiste zaangażowanie w zorganizowaniu KRAP , nie pomijając jego osiągnięć sportowych.

Dzień następny czyli sobota to przejazd w kierunku Krasnobrodu.Tym razem trasy prowadziły po drogach twardych i asfaltowych.Wjazd do tego uzdrowiska od strony lasu pszczelinie -ckiego  zrobił na nas  duże wrażenie.Gorzyste otoczenie , zbiorniki wodne na Wieprzu imponujące swoja wielkością , ścieżki rowerowe wokół nich malowniczo położone….Posiłek na Pszczelińcu , na który składał się min.placek ze śliwkami….kompocik i miejscowo dedykowane racuchy z jabłkami poprzedził nasz przejazd na miejscowy cmentarz, leżący w bezpośrednim sąsiedztwie tamtejszego Sanktuarium …. Wizyta na nekropolii była zaplanowana ,a mianowicie miała na celu odszukanie mogiły naszego bohatera  z okresu kampanii wrześniowej 39 roku , w osobie ppor.Mariana Śrutki , uczestnika słynnej  historycznej szarży 25 P.Ułanów Wielkopolskich. Ów oficer rezerwy był żołnierzem oddziału rowerzystów szturmowych….Więcej o Nim i o tym  zdarzeniu proszę czytać w opracowaniu kolegi klubowego , naszego nadwornego historyka ,mec.Wojciecha Gąsiorowskiego z Nowego Sącza.

Opowieść o Tym oficerze i jego wyczynach ...bohaterskiej śmierci za naszą wolność….niecodziennej i historycznej ,bo ostatniej w dziejach Świata , nie mylić z wielką bitwą pod Komarowem w 1920 r. , szarży naszych ułanów pod Krasnobrodem ….historia oddziału rowerzystów szturmowych tak nas zaciekawiła i zainspirowała ,że ….rozważamy o nadaniu  Jego patronatu naszemu klubowi .
Już na koniec mojego przydługiego bloga sprawozdawczego spieszę donieść ,szczególnie tym członkom KRAP ,którzy mogli a nie przyjechali z Krakowa, Warszawy ,Iławy i Olsztyna , że  nasze spotkanie rowerowe nie ograniczało się wyłącznie do jazdy  !...o naszym życiu towarzyskim , o jego przejawach do chwili obecnej śpiewają tamtejsze buki i świerki ...mówi@ kolonie bobrów...watahy wilków i przywrócone do wolności koniki polskie .Doniesiono nam , że podobno przedstawiciele fauny i flory RPN już  przygotowują  kolejne zaproszenie i prośbę o przyjazd klubowiczów  w roku następnym…   ? Wasz ukochany prezes ? Wasz bardzo!!!  ukochany prezes ???? Adw. Cezary Lipko.

W sobotę 8 sierpnia 2020 r

Relacja w trakcie tworzenia

Słowo Prezesa...

Czy warto… być aktywnym fizycznie, czy warto … uprawiać sport i turystykę rowerową? Jako Wasz ukochany prezes odpowiem wprost.

Oj WARto ! . W dobie szalejącej pandemii żaden z klubowiczów nie doznał z jej strony jakichkolwiek nieprzyjemności. Jesteśmy stale w ruchu ...korzystamy z przestrzeni...pogoda  i deszcz to nasi przyjaciele….wiatr i swieże powietrze to nasi sprzymierzeńcy….Czyli warto jeździ na rowerze ….bo jest on swoistym lekarstwem ….! Daje gwarancję dobrego samopoczucia i wypoczynku po trudach dnia zawodowego.

Pomimo obiektywnych przeciwności udało nam się zorganizować  dwa spotkania , w Krynicy górskiej oraz w Gdańsku. W pierwszym przypadku,poprzez Górę Parkową i Tylicz dojechaliśmy do słowackiego Bardejova.W malowniczej scenerii tamtejszego rynku wypiliśmy po kufelku znakomitego piwka,fundowanego przez poniżej  podpisanego .Wcześniej natomiast doszło do miłego aktu przyjęcia w poczet Klubu kolegi adwokata Stanisława Kłysa. W dniu następnym zaliczyliśmy cudowną trasę z Jaworzyny do Dwóch Dolin. Tam trudno przejść,a co mówić o jeździe na rowerze…! nawet  w wydaniu MTB. Część uczestników na wysokość 1140 m dostała się wagonikami kolejki linowej , zaś grupa wyczynowcow z kolegą Heinem na czele dostała się tam bezpośrednio na rowerach.Wielce emocjonujący  był końcowy zjazd do Szczawnika , ponieważ zrealizowany został po …. trasie  narciarskiej .Nikt się nie połamał  …jeden z nas tylko przeleciał przez kierownice po czym dokończył zadanie szczęśliwie.

  • W Gdańsku pobyt wielce ! udany zorganizowany był przez środowisko tamtejszych cyklistów- adwokatów .Na  ich czele stał m.in. nasz kolega klubowy mec. Łukasz Kozłowski ,jak się później okazało, laureat wyróżnienia prezesowskiego w postaci statuetki za osiągnięcia sportowo-organizacyjne. Główną areną  naszych przejazdów była  wyspa Sobieszewska z jej pięknymi plażami i ujściem  Wisły.  Po powrocie do królewskiego Gdańska doszło do kolejnej uroczystości ,a mianowicie przyjęcia v-ce Dziekana ORA mec. Marka Karczmarzyka w poczet członków KRAP.  
  •               Na tym kończę ….do zobaczenia na kolejnych trasach...
  • Wasz ukochany prezes.

Rajd pełen słońca, ciepła i złotej jesieni - taki go zapamiętamy.

uwaga relacja w trakcie tworzenia

Gościł nas w Polańczyku tradycyjnie Hotel Skalny.

W relacji z rajdu zamieszczamy zdjęcia z nie tylko grupy rowerowej ale również zdjęcia z imprez towarzyszących które są nieodłączna częścią każdego rajdu, a tym razem również z wycieczki grupy pieszej na Tarnicę. W relacji wykorzystano zdjęcia ze zbiorów ORA w Rzeszowie wykonane przez Michała Borowskiego, oraz zbiory adw: Adama Heina, Andrzeja Kempy, Krzysztofa Litwina, Sławomira Stolarza, Pawła Surmacza.

W zakładce filmy znajdziemy relację video przygotowaną przez adw. Krzysztofa Litwina

Po raz pierwszy w Polańczyku zostały rozdane odznaki Klubu Rowerowego Adwokatury Polskiej które to wydarzenie miało miejsce podczas Balu Dziekańsko–Komandorskiego co również dokumentuje nasza relacja.

Dzień 1

Na rajdzie reprezentowane były 3 grupy Rowerowa, Motocyklowa i Piesza
Wieczorem nastąpiło otwarcie rajdu i omówienie planu na 2 dzień

Dzień 2

Poranek zapowiadał dzień pełen atrakcji co się miało spełnić
Początkowo pojechaliśmy samochodami terenowymi by wyjechać na Kamieniołom Bóbrka
Pomyślnie forsowaliśmy San
Przełęcz pod Markowską
Na drodze z Woli Matiaszowej (Berezka) do Baligrodu
Kamieniołom "Drobny" Huczwice
Rabiański Potok
Rezerwat przyrody Gołoborze

Wieczorem wszyscy bawili się znakomicie na tradycyjnym Balu Dziekańsko–Komandorskim na którym odbyło się wręczenie odznak Klubu Rowerowego Adwokatury Polskiej.

Prezes Cezary Lipko wraz z członkami Zarządu Klubu Rowerowego Adwokatury Polskiej zapowiedział wyczekiwane wręczenie odznak Klubu
Uhonorowani odznaką Klubu
Po części oficjalnej zaczęła się zabawa która trwała do białego rana
Andrzej osobiście rozkręcał imprezę
Ten poranek przywitali co prawda nieliczni ale warto było...

Dzień 3

Grupa rowerowa startuje statkiem z przystani w Polańczyku
statek dowiózł nas do przystani w Olchowcu
na drodze z Olchowca do Małej Pętli Bieszczadzkiej
W tle nasz cel Pasmo Otrytu wzdłuż którego pojechaliśmy przez Posadę Dolną do Lutowisk
Andrzej na elektryku
Widoki z naszej drogi
niekiedy droga się kończyła i trzeba było improwizować ale nasz Komandor miał wszystko pod kontrolą
okolica Posady Dolnej przez pola za nami na przełaj zanikającym szlakiem dotarliśmy do Lutowisk
Nasz cel Lutowiska Stanica Chreptiów
Tempo tego dnia mieliśmy dobre więc spokojnie mogliśmy się w pełnym słońcu delektować miejscowymi przysmakami czekając na grupę pieszą

Tymczasem tego dnia grupa piesza zdobywała Tarnicę

Dużo ich było...
Na szczycie
Wieczorem - ognisko

Rajd miał szczególną oprawę i miejsce z uwagi na...

Rozpoczęcie Rajdu poprzedziło podpisanie na Rynku Wielkim Aktu Założycielskiego Klubu Rowerowego Adwokatury Polskiej ( relacja z tego wydarzenia przygotowana przez TVP Zamość w zakładce FILMY na naszej stronie).

Przyjęto oficjalne logo Klubu Rowerowego Adwokatury Polskiej
Po południu zwiedzaliśmy miasto
na zakończenie zwiedzania z armaty wypalił Prezes Honorowy adw. Witold Rychter

Dzień 2

Następnego dnia tłumnie wyruszyliśmy z naszej bazy w Hotelu Zamojskim
by wjechać wspólnie na Rynek Wielki
wspólnej fotki udało się zebrać choć część grupy reszta zaś pochłonięta była zwiedzaniem
Z rynku ruszyliśmy na trasę Zamość-Bondyrz-Zwierzyniec Odcinek Zamość Bondyrz pokonaliśmy na rowerach, a Bondyrz-Zwierzyniec kajakami.
Nasz peleton był już dość rozciągnięty
Okolice - Lotnisko Zamość - Mokre
Zamość został na horyzoncie
Przystań kajakowa w Bondyrzu
wieczorem zaś było również sympatycznie

Dzień 3

Trasa Zamość- Zalew w Nieliszu - Dwór Ujazdowski- Stary Zamość - Majdan Sitaniecki - Skierbieszów ok. 70 km
Zalew w Nieliszu
Dolina Wieprza
Dwór Ujazdowski
Z Dworu Ujazdowskiego ruszyliśmy przez Stary Zamość do...
Stadnina koni Skierbieszów
Kawa była OK

W tradycyjnym terminie październikowym w miejscu które polubiliśmy z wcześniejszych rajdów spotkaliśmy się ponownie. Uczestników całego rajdu było ok 170 osób bo tylko tylu uczestników jest w stanie pomieścić hotel. My w relacji koncentrujemy się tym razem na jej rowerowej części.

W relacji znalazły się zdjęcia ze zbiorów adw. Adama Heina, adw. Andrzeja Kempy, adw. Sławomira Stolarza.

Widok z naszej bazy w Hotelu Skalny na Solinę

Dzień 2

Na początek dnia był transfer wszystkich grup do zagrody Żubrów k/Mucznego. Po zwiedzeniu zagrody grupa rowerowa ruszyła mimo mocno padającego deszczu w zaplanowaną trasę
Warunki były skrajnie trudne ale daliśmy radę.
Plan naszej trasy

Dzień 3

Następnego dnia pogoda się znacznie poprawiła z każdą chwilą było coraz słoneczniej i cieplej. Startowaliśmy statkiem z przystani w Polańczyku.
Rano było chłodno więc przezornie Prezes zabrał co nieco na rozgrzewkę
Tu zmęczony chorobą morską został Andrzej
Jeszcze tylko kilka ujęć z przystani w Chrewcie i w drogę...
Pojechaliśmy z Chrewtu na Rajskie, a potem wzdłuż Sanu do Rezerwatu Sine Wiry.
Podjazd był dość długi.
Tu zaczął się długi zjazd gdzie osiągaliśmy niezłe prędkości.
Kolejny punkt na trasie Bacówka Jaworzec
okolica schroniska jest bardzo malownicza i...
...był czas na uzupełnienie płynów
potem już w lepszym nastroju ruszyliśmy w dalszą drogę
Tak przedstawiają się nasze osiągnięcia rowerowe tego dnia
wieczorem Andrzej zasiadł przy perkusji...
...zaś Justyna zmieniła się nie do poznania
Nad Bieszczady nadeszła noc zwiastująca zakończenie rajdu.

Po raz pierwszy by zmienić trochę klimat Rajd odbył się nie na Roztoczu lecz na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim.

Gościł nas Hotel Rusałka
Frekwencja dopisała. Spóźnialscy nie mieli co liczyć na miejsce na parkingu

Dzień 2

Orchówek
W drodze z Okuninki do Włodawy
Cerkiew pw. Narodzenia NMP
Klasztor Paulinów
Cerkiew p.w. Świętego Onufrego Wielkiego k.Parośla
Kolejnym etapem na naszej trasie był Kodeń
Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej
Trasa drugiego dnia zakończyła się w Kostomłotach II koło cerkwi unickiej. Przejechaliśmy tego dnia ponad 65 km. Większość grupy wróciła do Okuninki autokarami, lecz dla chętnych a była to liczna grupa był również powrót na rowerach.

Dzień 3

Trzeciego dnia pogoda się popsuła mimo to zrobiliśmy również dużą trasę z Okuninki przez Suchawę, Adampol, Włodawę do Okuninki ok. 70 km.

Suchawa
Adampol - dobra Zamoyskich

Miło nam donieść że na naszej stronie pojawiły się 2 nowe filmy których reżyserem jest adw. Andrzej Kempa.

Na bieżąco uzupełniane są relacje z kolejnych rajdów obecnie sukcesywnie zamieszczamy zdjęcia z Rajdu w Polańczyku 2016 r a już w kolejce czekają rajdy z 2017 r. Ponawiamy apel o nadsyłanie zdjęć.